Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niebieski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niebieski. Pokaż wszystkie posty

25 sierpnia 2020

Sam wzór może nie jest typowo porcelanowy, ale niebieski kolor (który kilka razy prześwietlił się na zdjęciach w morską zieleń, ups!) pomaga w utrzymaniu iluzji. Chcę okleić jeszcze jednego tą serwetką, bo wydaje mi się że jednak mogłam wykorzystać zawijasy w ciekawszy sposób. No i od samego początku chciałam dinozaura w truskawki i dinozaura udającego porcelanę, więc bez sensu zatrzymać się na jednym koniu, kiedy wreszcie udało mi się znaleźć odpowiednią serwetkę. (A dzisiaj kupiłam w truskawki, więc pozostaje tylko zacząć rozglądać się za odpowiednim modelem...)
Grzywa jest granatowo-niebieska, wydaje mi się że jednokolorowa byłaby zbyt płaska.

16 marca 2020

To nie jest tak, że od teraz każda rzecz musi być oklejona serwetkami, ale mam ich tyle, że równie dobrze mogę je stopniowo zużywać, zanim zrobią się zbyt zakurzone, albo śmierdzące papierosami żeby dało się ich użyć nawet w tradycyjny sposób.
Dzisiejszą bohaterką posta jest klonik Sindy(?), nie mam pojęcia jakiego koloru włosów użyłam do rerootu, ale prawdopodobnie to petrolowy niebieski henlon, bo ma lekki zielony błysk. Na koniec musiałam wypełnić jej głowę chusteczkami do nosa, bo głowa jest tak cienka, że przebijały przez nią supełki włosów barwiąc ją na siny kolor.
Ubranie zostało skradzione od matteloskich wrestlerek i barbie mtm z deskorolką, bo dalej nie udało mi się przekonać siebie do uszycia czegoś.
Serwetki zabezpieczyłam matowym werniksem, przy czym odkryłam że raczej nie wystarczy mi go na pokrycie całego konia, więc muszę znaleźć sobie inne zajęcia na najbliższe dni.
 Przed:
Któregoś dnia zrobiłam sobie przyjemność kupując monsterkową grę, ale jest prawdziwie potwrona.
Grafika jest wyjęta z pełnometrażowych filmów, główna plansza to nieskończona pustynia bez żadnych punktów charakterystycznych. Albo pustynia z budynkami i kolumienkami, po których można skakać. Kiedy wreszcie udało mi się dostać na szczyt, okazywało się że do tego zadania potrzebna mi Clawdeen. Albo Abbey.
Ale na szczęście hurra, pojawiła się woda, a ja mam już Lagoonę. Tafla wody ciągnie się w nieskończoność, tak samo jak pustynia. Może coś czeka na dnie? Nurkowanie to kolejna fascynująca atrakcja, kiedy tafla wody znika z ekranu mogę podziwiać machającą łapkami Lagoonę zawieszoną w niebieskości. Czy dotarłam do niewidzialnej granicy planszy? Czy może jednak dać szansę i nurkować dalej? Czy 10 minut wystarczy? Czy przez kolejne 10 minut będę się wydostawać na powierzchnię?
Jak zapisać grę? Czy wystarczy z niej wyjść? Czy przeoczyłam punkt zapisu? Opcję w menu? Dlaczego nie ma mapki z lokalizacją postaci?
Nie zabiły mnie stworki na pustyni, ale czuję się pokonana. Muszę przestudiować recenzje na youtube w poszukiwaniu odpowiedzi.

3 stycznia 2020

parasolki

Spędziłam dzień przed sylwestrem błądząc po osiedlu w poszukiwaniu brakującej do rerootu parasolek różowej muliny. Mogłam ten czas wykorzystać na podróż do centrum, bo dokładnie wiem gdzie jest tam pasmanteria. Ale to przecież takie duże osiedle, na pewno ma wielki wybór sklepów dla wszystkich tych mieszkańców... Więc wybrałam się do miasta dopiero wczoraj. Po tygodniu spędzonym w tramwaju na drogę w tę i z powrotem, z trzema zestawami muliny z action (które mają łącznie tylko jeden różowy motek) okazało się, że na tym koniu jednak chcę włosy. 
Parasolki są zrobione z twardej gumy, więc niezbędne było moczenie we wrzątku co kilka pasm. I zarżnięcie się mokrą nitką. I oparzenie. Oba absolutnie niezbędne, bo tak prawidłowo wygląda ten proces.
Na szczęście miałam już pocięte włosy po jakiejś lalce, ale do ogona użyłam zupełnie nowych, gdzie okazało się że wystarczy sprasować dwa kolory żeby ładnie się pomieszały. Żadnego żmudnego przeczesywania jak na filmikach z youtube ani nic, co sprawiło że zaczęłam żałować wszystkich poprzednich rerootów, bo zwykle mam drugi podobny odcień, po dodaniu którego włosy nie wyglądałyby na tak płaskie.  
Ogon jest trochę za długi, ale jest bardzo ciężki i lejący przez miło przesypuje się go w palcach, więc trochę mi szkoda.
Ten wzór jest tak krzywy, że mogłyby być z łatwością przerobiony na meduzy. Teraz nie wiem czy wolę meduzy otoczone serduszkami, czy parasolki...

19 stycznia 2019

Lagoona Niebieska


Lagoona Blue rerootowana w ramach akcji czyszczenia szafy z niepotrzebnych materiałów.

Zielony to Butelkowa zieleń 115g od x-pression, natomiast niebieski to Ciemny turkus od Grey Hair.


Kupiłam te włosy jakieś... 3 lata temu? Nawet nie pamiętam dla której lalki. Ofiarą padła Lagoona Dead Tired (ta późniejsza, nie ta z hydrostacją), na której wcześniej testowałam malowanie włosów tuszem. Jej twarz praaawie udało się doczyścić z niebieskiego (ups!). Poprzedni, malowany kolor wyszedł bardzo fajnie, nawet włosy straciły charakterystyczną, mattelowską tłustoobrzydliwość, ale ich każde muśnięcie twarzy lalki skutkowało niebieską plamą.


Zaplanowałam fryzurę na zaplecioną w dwa warkocze, dlatego przedziałek idzie przez całą głowę. Teraz żałuję, bo okazało się, że nie potrafię zaplatać włosów :P
Początkowo włosy z przedziałka miały rozdzielać się równo na zielone i niebieskie pasma, aaaale brakło mi na to cierpliwości.


Dobrą stroną jest to, że z daleka pasma innego koloru dają złudzenie że warkocz lekko opalizuje, więc gdybym miała coś poprawić, to dodałabym pasemka wokół głowy, żeby wzmocnić ten efekt.

Zielony.
Zielony bardzo łatwo stopić, co powinnam zauważyć, gdybym przeczytała opis na stronie </3 Przetrwały zabieg prostownicy, ale mimo że była wyłączona, i tak lekko się do niej kleiły. Włosy są bardzo długie, więc strasznie niewygodnie rozdziela się pasma, na dodatek nie zauważyłam jednego supełka przy rozczesywaniu, więc musiałam ich sporo wyrzucić bo wszystkie nagle zaczęły się kołtunić. Ale poza tym są bardzo miękkie i miłe w dotyku.Nie wiem czy istnieją krótsze warkocze tej firmy. Na pewno te podlinkowane - dla mnie - nie nadają się do lalkowania, bo za dużo z nimi kłopotów.

Niebieski.
Niebieski jest bardzo sztywny i plastikowy. Głowa lalki spędziła dwa dni w płynie do płukania tkanin, ale nie widzę żadnej różnicy we włosach przed i po. Musiałam je mocno przystrzyc, bo suche i zniszczone końcówki sięgały bardzo wysoko. Za to były odporne na wysoką temperaturę. Chociaż tyle.

Zdjęcie niżej lepiej odzwierciedla rzeczywiste kolory.
Wszystkie zdjęcia w tej notce są ohydne, ale tak bardzo nie chcę ich robić drugi raz :|