28 grudnia 2020

 

Wydaje mi się, że to Fleur.

Wzięłam ją początkowo za klona Sindy. Zwykłego klona, na którym będę mogła poćwiczyć reroot. Mój entuzjazm opadł kiedy okazało się, że mogę zniszczyć coś wartościowego :( A później znowu kiedy okazało się, że jej głowa jest twarda jak kamień - musiałam wszywać ją jak kucyka, od zewnątrz wbijać igłę z nitką, na którą dopiero nawlekałam włosy. Szkoda, że nie zdecydowałam się na perukę :(

Wydaje mi się, że jednak powinnam jej włożyć podwójnie gęste rzęsy, ale poczekam aż te się zniszczą. Grzywka ma maskować plamy z zakreślacza., chociaż sztywne włosy nie chcą leżeć płasko nawet zaklejone lakierem :(

Chciałam chociaż raz zrobić porządne zdjęcia, ale jak już rozłożyłam wszystkie akcesoria tła spaliła się lampka, którą doświetlam plan. Na dodatek jej gumowe ręce są koszmarne do pozowania, dopiero jak szłam spać pomyślałam że mogłam pożyczyć ciało od lalki snapstar, też mają głowy mocowane na duże kulki, więc mogłoby pasować.

Taka śliczna była wcześniej:

- - - -

- - - -

1 komentarz:

  1. Piękny ratunek jej przyniosłaś :) Uwielbiam takie historie i lalki, które zyskują nowe życie po domowym spa, reroocie i ubraniu. Na święta dostała też przytulną i urokliwą dioramę. Podziwiam i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń