Udało mi się nie zapomnieć o kupieniu brokatu dla Frankie z poprzedniego tygodnia. Teraz jest tak złota jak nigdy wcześniej, bo nie po to kupuje się cały pojemniczek brokatu, żeby uzupełnić dwie kropki. Na żywo wygląda mniej grudkowo i właściwie ok. Teraz jeszcze muszę jakoś ukryć jej pożółkły nos, myślałam o rozwodnionej farbie akrylowej, ale boję się że nie uzyskam dokładnie takiego koloru jak jej skóra.
Moja podłoga jest teraz w nastroju bardzo sylwestrowym, tak samo jak wiele innych rzeczy, chociaż starałam się nabrudzić mniej niż zwykle :P
Zaczęłam wczoraj wszywać Lagoonie niby srebrne, bo tak naprawdę pastelowe fioletowe włosy. Wydawały mi się wystarczająco dziwne żeby zgrać się z resztą. Pewnie będę tego żałować jak najdzie mnie faza kupowania włosów w mocnych, nasyconych kolorach (morski idealnie pasowałby do niebieskiego w makijażu), ale ta Lagoona na razie nie jest trudna do odkupienia, no i nie wiem czy zabawa we fryzjera nie znudzi mi się wcześniej, więc właściwie nie mam nic do stracenia.
Przy szukaniu Lagoony trafiłam na Twylę, która dalej jest nieskończenie śliczna <3 Chciałabym skończyć tamten reroot, ale niedawno kupiłam mnóstwo książek, więc wypadałoby przeczytać chociaż część. Nie wiem czy nie wolałabym mieć je przeczytane z ominięciem czytania, ale nie potrafię tego przeskoczyć :C
Dalej zachwycam się szarą kotką, nawet jeśli nie potrafię jej odpowiednio uchwycić :< Reaktywowałam blog żeby mieć motywację do robienia zdjęć, więc wypada też je wrzucić. (szkoda, że nie reaktywowałam go z nienasyconej pasji pisania, bo naprawdę nie wiem czym wypełnić przestrzenie między fotkami...)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Twyla. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Twyla. Pokaż wszystkie posty
17 lutego 2019
4 kwietnia 2014
D - Dywan (Lalkowy Alfabet)
To było TRUDNE.
Zdjęcie wyszło przeokropnie płaskie, nie wiem czy da się coś z tym zrobić, żeby jednocześnie nie trafić na blog z fotoszpowymi koszmarkami. Wcześniejsze zrobiłam trochę pod kątem i jednak wyglądało lepiej. Za to miało fatalne światło, a nie wiedziałam jeszcze, czy uda mi się właściwie ustawić "statyw" (czytaj: więżę z książek Pratchetta). Działałam na oparach baterii, więc bałam się, że przez kombinowanie nie zdążę zrobić ani jednego ujęcia.
Dalej się nie wyczerpała...
- - -
Właściwie, to pomyślałam, że dam mu drugą szansę :|
Lalki stoją dokładnie tak samo, ale jest ciut bardziej dynamiczne. Tak samo płaskie.
Ale brakło mi kawałka tła.
I wycięłam środek...
...Nie powinno się pisać takich rzeczy, prawda?
Albo spróbować jeszcze w odcieniach szarości? Muszę się z tym przespać :p
- - -
Ta Cleo jest już ze mną bardzo długo, a dalej się nią zachwycam <3 Marwari też jest śliczny, mam go już rok (równo?) (właściwie to tak!), a do tej pory zrobiłam mu tylko jedną serię zdjęć. Z tym już dwie!
Pamiętam, że nie mogłam ustawić światła, więc musiałam je zniszczyć gimpem, żeby nadawały się do czegokolwiek.
Zapomniałabym - Tycikonik prosił o prezentację na blogu :P Dawno nie kupowałam koni, tego wygrzebałam w lumpeksowym koszu i trochę żal mi się go zrobiło. Taki samotny i zniszczony :P
(tak naprawdę wtedy pomyślałam, że takiego właśnie szukam i MUSZĘ go kupić)
...Czy tematem na pewno dywan?
Subskrybuj:
Posty (Atom)









